Dzisiejszy dzień 29 grudnia jest dla mnie bardzo nostalgiczny. Zawsze, bez wyjątku. Co roku o tej porze snuję plany i podsumowuję to, co udało się mi osiągnąć (zrealizować) tym razem. Podsumowuję również na ile moje plany pokryły się z zamierzeniami. Bardzo lubię ten czas. 2017 rok był dla mnie rokiem trudnym, gdyż uczę się dzielić swoje hobby pomiędzy moją córcię, która pojawiła się na świecie. To najtrudniejsze wyzwanie w moim życiu. Dzięki niemu mam na stał małą modelkę, która sprawia, że fotografia jest dla mnie jeszcze fajniejszą frajdą. Zamiast zdjęć produktowych zaczęłam robić sesje portretowe oraz fotografować noworodki. Zamiast zdjęć kwiatów, wypraw po parkach, lasach, miastach - mam siedzenie w domu z moją córką. Nie da się biegać z aparatem i z wózkiem jednocześnie. Mimo to, nadal robię zdjęcia, ale wykorzystuję do ich realizacji to, co dał mi akurat los. Czasem tęskni się za beztroskim czasem, ale tęsknota ta mija bezpowrotnie kiedy patrzy się na uśmiech własnego dzie...