17.08.2018

Zabawa ze światłem naturalnym

Poszukiwanie cieni
Dzisiejszy poranek zaczął się u mnie bardzo wcześnie. Postanowiłam wykorzystać go kreatywnie. Obserwacja w fotografii jest bardzo ważna, i nie trzeba tej kwestii rozpisywać. Jednak by sobie utrudnić troszkę to zadanie postanowiłam zacząć obserwować cienie. Ćwiczenie to jest na zmianę własnego sposobu myślenia, dzięki któremu zaczyna się poprawnie widzieć miejsca oświetlone. O tej zależności nie przeczytałam w żadnej z dostępnych mi książek, po prostu odkryłam ją przez przypadek.

zdjęcie przykładowe do mojego pierwszego E-booka

Zdjęcie powyższe wykonałam w jednym z pobliskich parków, wcześnie rano (8.30) - a jednak już zbyt późno by uzyskać efekt miękkości na płatkach kwiatu. Wychodząc z domu było pochmurnie, a podczas zdjęć pogoda spłatała mi takiego figla i dogrzała mnie niechcianym słoneczkiem. Wykorzystałam więc sytuację by zdjęcie nie było stracone i ustawiłam się tak,by słońce podświetliło płatki kwiatka. Zamysł prawie się udał, mam nadzieję że uda mi się powtórzyć go przy pochmurnym niebie.

zdjęcie przykładowe do mojego pierwszego E-booka

Na kolejnym zdjęciu widać jak mocno potrafi operować słońce, kiedy nie ma chmur. Mimo że pień drzewa znajdował się w cieniu na zdjęciu wcale tego nie widać. Zabawa ze światłem bardzo mi się dziś podobała, i mam zamiar powtórzyć ją przy następnej okazji.

Podczas spaceru w plenerze, kiedy nie mam możliwości zrobienia portretu żadnej osobie, staram się obserwować otoczenie na tym, co daje mi natura dookoła. Zdjęcie koniczynki czerwonej (Trifolium pratense) powstało w pięknym cieniu drzewa. Wystarczyło się tylko odpowiednio ustawić by uzyskać taki efekt. Jestem bardzo zaskoczona, że mimo ogromnego cienia jakie dał jej wielki dąb zdjęcie wyszło bardzo bardzo jasne. Nawet nie musiałam podnosić ekspozycji, ani doświetlać pierwszego planu blendą.

zdjęcie przykładowe do mojego pierwszego E-booka

Światło naturalne jest niesamowitym nauczycielem obserwacji. Uczy nas lepszej spostrzegawczości, dokładniejszego patrzenia a także cierpliwości - bo czasem trzeba troszkę poczekać na odpowiedni moment. Jestem ciekawa na co wy, czytelnicy zwracacie uwagę przy robieniu zdjęć w plenerze? Czy robicie zdjęcia na żywioł, czy podchodzicie do tematu na spokojnie? A może zwracacie uwagę na coś innego niż światło? Czy cienie pomagają wam czy przeszkadzają w doborze ujęcia?

Pracuję również nad małym E-bookiem Cień i światło w fotografii, dotyczącym innego spojrzenia na ten temat w fotografii, ale o praktycznych wskazówkach jak spostrzegać  i patrzeć na światło napiszę niebawem. E-book będzie tylko i wyłącznie dotyczył samej praktyki, a nie teorii, będzie w nim sporo własnych zdjęć przykładowych. Sama szukam nadal własnego światła w fotografii (spójność zdjęć) i od kilku dni stwierdziłam że muszę zebrać i uporządkować to co już wiem, może innym okaże się to pomocne. Najważniejsze że nie trzeba mieć mieć sprzętu nawet z średniej półki, a co dopiero wysokiej, by zrozumieć czym jest światło w fotografii i jak wielką odgrywa rolę.

13.08.2018

Pomysł na tło do zdjęć z wykorzystaniem TV

Wykorzystanie TV do swoich zdjęć

O tym pomyśle przeczytałam na blogu Fotobłysk (link TUTAJ),  jednak tam pan Michał zrealizował ten trik do zdjęć neonów w domu. Jak tylko obejrzałam ten trik, musiałam również sprawdzić tą sztuczkę, jednak że neony mnie nie kręcą – chciałam wykorzystać telewizor do efektu tła innego niż białe, gdzie bardziej zależało mi na rozmyciu tła, tak by pierwszy plan był ostry maksymalnie. Można podstawić każde większe tło jakie znajdziemy sobie w internecie pod swoje zdjęcie. Czym większy TV tym lepiej. Najlepiej sprawdziły się u mnie ujęcia na wprost, ponieważ telewizor jaki posiadam jest mały. Niesamowite ile odkrywa się nowych rzeczy kiedy sprawdza się jak działają dane metody fotograficzne innych w praktyce. Na pewno wykorzystam ten trik z TV do innych swoich zdjęć.

Poniżej zdjęcie przykładowe z naprawdę bardzo małym misiem (ok 4cm) zrobione bez użycia lampy błyskowej.


Sesja plenerowa (pierwsza) z lampą błyskową


Chciałabym podzielić się z wami wnioskami z dzisiejszej sesji zdjęciowej w plenerze.

Piękny dzień skłonił nas do wyjścia do pobliskiego parku. Zawsze biorę ze sobą aparat, ponieważ przy dłuższym spacerze (o ile córka nie zaśnie) zawsze mam możliwość przetestowania czegoś nowego. Tym razem również wzięłam ze sobą zewnętrzną lampę błyskową.
Nigdy nie używałam lampy w plenerze, a co dopiero w słoneczny dzień. Postanowiłam to zmienić, bo dlaczego by nie. Zazwyczaj zawsze brałam ze sobą małą srebrną blendę, ale ta bardzo raziła w oczy moją córkę. Stwierdziłam po kilku blendowych podejściach, że trzeba wypróbować coś innego.
Na początku mojej sesji wybrałam miejsce, w którym moja mała modelka będzie się czuła dobrze, potem sprawdziłam słońce. Kiedy już wszystko ustawiłam, moja modelka oczywiście przekręcała się zupełnie przeciwną stronę, co sprawiało że wcześniejsze ustawienia lampy oraz aparatu trzeba było korygować od nowa (czyt.praktycznie co chwilę). Fotografowanie dzieci jest naprawdę bardzo trudne, zwłaszcza tych, które stawiają swoje pierwsze kroczki i chcą iść w zupełnie przeciwną stronę niż chce rodzic. Jednak udało się zrobić kilka fajnych kadrów.

Użycie lampy błyskowej w plenerze daje świetne efekty. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać takie zastosowanie w innych warunkach pogodowych. Dziś, przy bardzo szybko zmieniającym się słońcu miałam naprawdę nie lada problem by dostosować moc błysku do otoczenia. Najlepsze zdjęcia (ujęcia) są kiedy córka została jednak w tym miejscu co chciałam. Zdecydowanie szybciej poszło mi dobranie miejsca do całej sesji i wstępna ocena położenia światła. Po zobaczeniu zdjęć na komputerze byłam zaskoczona ostrością. Wiedziałam że lampa ją podnosi, ale w plenerze nie myślałam że aż tak. Udało mi się również dopracować kompozycję i zrobić zdjęcia troszkę inaczej niż zazwyczaj, z czego jestem bardzo dumna. Podsumowując jestem bardzo zadowolona z dzisiejszych zdjęć.

Poniżej jedno ujęcie z pleneru pod chmurką :)