Autoportrety, własne tło z tkaniny, wrzesień 2020

No dobra, czasem tak jest że nic nie idzie. Dziś chyba taki dzień. Wstałam chyba zbyt wcześnie, bo pobudka małej o 4 rano nie była w planach, a o dospaniu nie było już mowy! Zatem 3 godziny zabaw przed przedszkolem, potem ogarnięcie szybkie salonu, bo to w nim robię zdjęcia - to niby nie wiele a jednak zajmuje sporo czasu. W międzyczasie telefony by dopytać o wolne terminy na egzamin praktyczny - cóż będę próbować zapisać się za kilka dni, może będzie nowy grafik na listopad. Kiedy już w miarę poukładałam jeszcze masę innych rzeczy i już mogłam zabrać się za ustawienia sprzętu było coś koło 9.00. W sam raz by zdążyć z obróbką. Jednak dzisiejsza sesja to jeden z takich dni, kiedy kompletnie nic nie wychodzi. Ale przynajmniej jest pomysł na kolejną serię autoportretów, które na pewno nie odpuszczę. A wszystko zaczęło się od tego, że nabyłam kilka miesięcy temu fajną tkaninę, w kolorze cappucicno i stwierdziłam że będzie ona idealnym kolorem tła do moich autoportretów. Jak wiec...