
Końcówka października to u mnie przygotowania pod zimę. Tak, dokładnie dobrze czytacie - zimę, bo tak naprawdę to sesje jesienne w plenerze można powiedzieć że kończą się właśnie w tym miesiącu. Listopad to miesiąc który wieje już chłodem, i rzadko która para, rodzina decyduje się na sesje właśnie z powodu zimna i chłodu - zwłaszcza jeśli są w rodzinie małe dzieci. Dlatego fotografując ludzi proszę o zapisywanie się wcześniej na sesje, terminy, bo potem może już nie być miejsc, a po drugie może być zonk pogodowy lub innego rodzaju niezaplanowajka, której nie jestem wstanie przewidzieć (np. tegoroczna pandemia). Dlatego też, nie warto, naprawdę nie warto odkładać, przekładać chęci zrobienia sobie sesji zdjęciowej w nieskończoność. Naprawdę nie warto. Bo może być tak, że druga okazja już się nie powtórzy. Dziś właśnie zaraz jak tylko zaprowadziłam córkę do przedszkola - pobiegłam w plener by zrobić takie przejściowe zdjęcia na Instagrama. Bo kiedy kończy się jesień i zaczyna się listopa...