Jasne zdjęcia ciemnym obiektywem

Temat który dziś poruszę to czy da się zrobić jasne zdjęcia ciemnym obiektywem o maksymalnej przysłonie f 3.5? To przysłona którą posiadają wszystkie kitowe obiektywy, czyli dołączane do zestawów z body. I nie ma nic złego w tego typu obiektywie - poza jednym. Musi być jasno. 

Zdjęcia które nim zrobiłam zrobione są w pomieszczeniu które kilka lat temu dla mnie było zbyt ciemne. Nie użyłam tu żadnej lampy błyskowej, żadnej blendy. Tylko światło które mam z okna. Nic więcej. I najistotniejsze jest to, by sobie pomagać a nie dodatkowo pozbawiać światła. 

Oznacza to że przy takim obiektywie musimy stawać jak najbliżej okna, dwa ubrać się na jasno jak tylko to możliwe w najjaśniejsze ubrania jakie mamy. Biele odbijają światło dodatkowo, stąd zdjęcie wyda się jaśniejsze. I nie wyczaruje tu nowych teorii jeśli powiem że ubranie ma znaczenie. Ma ogromne - jeśli nie dysponujemy jasnymi stałkami. Stąd ubrałam się możliwie najjaśniej - czyli w beże i biele. 



Kiedy powstają takie zdjęcia we własnych czterech ścianach - aranżowane zazwyczaj sprzątamy, przestawiamy z półek rzeczy które wchodzą nam w kadr. I taki obiektyw da sobie z tym radę - bo jak coś nie będzie pasować w twoim otoczeniu po prostu sobie poradzisz w inny sposób by rozjaśnić zaplanowane zdjęcie. Jednak kiedy myślisz o zdjęciach w otoczeniu którego kompletnie nie możesz zmienić to raczej będzie brakować światła. Stąd ten mały obiektyw f 3.5 do Olympusa nie jest u mnie podpinany przy sesjach okolicznościowych. Ale nie oznacza że kompletnie spisałam go na straty. On też ma potencjał, choć jest nazywany jako "kitowy" czyli coś gorszej kategorii. 


Oglądając masę zdjęć na Instagramie ciągle natykam się na mega jasne zdjęcia, kursy jak je robić. I choć w większości nie mają nic wspólnego z jasnym kluczem (właściwe określenie high key) bo zawierają masę przepalonych plam to jednak robią furore. Tak naprawdę zrobić zdjęcie z jasnymi nie przepalonymi i dobrze naświetlonymi partiami jest trudniej niż wersje low key (ciemne zdjęcie bez elementów bieli). 

I tak testując sobie dziś zdjęcia dla siebie naszła mnie kolejna myśl: - czy podoba ci się wnętrze w którym mieszkasz? czy jest tak naprawdę twoje? - czy nazwę rzecz po imieniu wstydzisz się bo nie jest takie jak u innych na mediach społecznościowych? No to jak, masz odwagę przyznać się sam(a) przed sobą jak to u ciebie jest? Jeśli tak - to świetnie, bo to oznacza że idziesz w dobrym kierunku. Kierunku zmiany myślenia, doceniania tego co masz - tego co jest twoje i tylko twoje. 

Nie musisz mi tu odpowiadać. 

Tak naprawdę to nikt nie ma idealnego wnętrza, ale każde jest piękne. Jeśli to co na zewnątrz nie gra w tobie pięknej muzyki to w sobie w środku serducha masz taki sam bałagan. I dopiero w tym roku dotarło to do mnie jakie to jest prawdziwe. 

Wystarczy zobaczyć ile zdjęć siebie robisz w własnych czterech ścianach, a jak często uciekasz w plener, otoczenie które wydaje ci się być bardziej trendy i bardziej na czasie. Ile i w jakich ilościach robisz coś by tylko spełnić oczekiwania innych, pochwalić się że masz coś więcej, lepiej czy piękniej...

Zdjęcia aranżowane choć są wymuskane w najdrobniejszych szczegółach, zaplanowane od jednego elementu do ostatniej kropki to niestety nie są prawdziwe. I nigdy dla mnie nie będą. 


Zobacz na zdjęciach które zrobiłam sobie dziś ile w nich jest jasności - a to tylko dzięki zharmonizowaniu elementów, skupienia się na kolorach, które tu są ograniczone do minimum. Ostatnio pokochałam zielenie, turkusy, biele i beże całym sercem. Odpoczywam kiedy tworzę zdjęcia, moja dusza raduje się jakby ciągle świeciło słońce. Tak jak na zdjęciu powyżej. Kiedy tworzę zdjęcia - wyciszam się i relaksuje, choć nie ukrywam jest to bardzo wyczerpująca praca. Do lekkich nie należy - mimo że tak to wygląda. 

Na tym zdjęciu jestem pięknie oświetlona wyłącznie światłem z okna. A poniżej zdjęcie mnie z innej perspektywy, gdzie dość mocno musiałam wyciągać siebie bo byłam ustawiona w innym kierunku niż światło. 


Jednak moje ulubione zdjęcia z tego dnia to detale - które wyszły obłędnie bo przestawiłam się blisko okna, które pięknie mnie doświetliło. Musiałam stanąć lekko pod kątem 45 stopni, ponieważ inaczej wyszłabym z dość mocnym kontrastem - a tego chciałam uniknąć (odmładzam się). 


No a teraz czas na wszelkie dziwne pozy by pokazać wam co robi samo światło zastane (naturalne). Całkiem nieźle jak na tak ciemny obiektyw. A i nie wiem czy wiecie ale przy obiektywach kitowych z zoom niestety dzieje się tak, że jak zbliżenie robimy to nasza przysłona odpowiednio się zmienia automatycznie i nie mam wpływu na jej otwarcie - więc w detalach było aż f 4.2 a nie f 3.5 jak wcześniej. Czyli jeszcze bardziej ciemno. 


Odwrócenie przodem do okna na powyższym zdjęciu dał najlepszy efekt. Jasność zdecydowanie urosła, widać jasność ubioru, który odbija światło niczym srebrna blenda. 

Uwielbiam białe bluzki właśnie za to że są tak mocno przewidywalne. widać od razu że stoimy nie pod takim kątem, czy w cieniu czy też w miejscu gdzie nasze światło jest pomiędzy skalą. 


To teraz czas na podsumowanie. Jak widać da się i nie siedziałam nad tymi zdjęciami bardzo długo w postprodukcji. Jak wiecie retuszu nie robię. Nie mam też nowych mebli - ba remontu nie robiłam od wielu wielu lat. Po prostu jedne kolory odbijają światło lepiej a inne je pochłaniają i to chyba jest największy sekret udanych zdjęć. I choć wygniotłam się w tej spódnicy na tych testach to mam nadzieje że udało mi się pokazać wam jak ogromną rolę odgrywa światło zastane, to w jakich kolorach jesteśmy oraz w którą stronę stoimy do światła. 

No i najważniejsze - zdjęcia aranżowane które zrobiłam dziś w stylu lifestyle nie są retuszowane, poprawiane, prostowane. Jedyna tajemnica w nich to możliwość poprawienia kadru jeśli coś wyjdzie nie tak jak tego oczekiwałam.  

Dodam więcej - każde wnętrze jest wyjątkowe. Zatem spójrzcie na to co macie wokoło i poczujcie wdzięczność za przestrzeń w jakiej mieszkacie. Doceńcie swoje wnętrza :) 

Fajnego dnia dla was! 










Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kawa w ziarnach - BRASIL MOGIANA

WSZYSTKO o mocowaniu na gwint M42

Kolorystyka na zdjęciach